Literatura, sztuka, recenzje, refleksje, spostrzeżenia. Redaguje PiotrWiktor przy pomocy Madeleine i Infanta.
Gazetaliteracka.pl

Wpisy z tagiem: poezja polska Andrzej Mestwin

wtorek, 28 lutego 2012
Andrzej Mestwin: Być może Coś innego, Oficyna Wydawnicza Tysiąclecia, Gdańsk 2011.

Debiut późny, lecz nie spóźniony: w sam czas. Dekady, które znacznie młodsi wykorzystywali na prędkie  zaczernianie papieru (o co żalu do nich nikt mieć nie może), Mestwin spożytkował na spokojnie dojrzewanie, na weryfikację sądów, na dostrojenie języka. W ten sposób przekonująco udzielił głosu rozpoznaniom i światopoglądowym wahaniom dziś dorosłego, „wypranego pokolenia”, które często wstydziło się i wstydzi nie tyle może daty swojego urodzenia, ile dorastania w dobie „transformacji ustrojowej”  więc siłą rzeczy nie zdążyło się zakorzenić w dawnym, inteligenckim paradygmacie kulturowo-duchowym. Natomiast nowy,  ponowoczesny świat kazał mu prędko zmieniać kostium i nosić go jak nową skórę. Niby nową, lepszą, wolną od jakichkolwiek zobowiązań, naturę. Natury jednak oszukać się nie da. A to ona, wciąż pomna urody koniunktiwu podpowiada, że nie wszystko godzi się obrócić w żart. Że czasem powaga podejmowanych dylematów broni przed poczuciem nieznośnej lekkości bytu.                                                                                                                       Lekkość tę  bohater Mestwinowych wierszy odczuwa bardzo dotkliwe. Wzrastał w heroicznej dekadzie, gdy studiowano traktaty moralne nakazujące wierność imponderabiliom, po  przełomie bezmyślnie wyszydzanym. Nie unieważnionym jednak. Bowiem o dobro i zło, o zbawienie od złego można zapytać tylko serio. Może dlatego zbiorek Mestwina otwiera cykl wierszy religijnych, a właściwie – cykl wierszy o wierze. Nieuładzonej, bez pobożnego lukru, zdystansowanej od żarliwych uniesień. Natomiast usilnie poszukującej zrozumienia. Wiara rodzi się tutaj z napięcia pomiędzy łaską  a naturą, skupiającą w sobie wszystko, co ludzkie jak diabli (por. wiersz Apostołowie). Nie wyrasta bynajmniej z odziedziczonych tradycji ani z sentymentów. Raczej z indywidualnego przemyślenia kwestii stawianych ongiś przez św. Pawła (Hymn) i Augustyna (Wiara). Za ich przykładem poeta umieszcza w centrum Chrystusa, ukrzyżowanego i  zmartwychwstałego towarzysza wędrówki do Emaus lub obserwatora drogi do Damaszku (zob. Wiersz wielkanocny).  Świadka codziennych człowieczych zagubień i zbłądzeń (Modlitwa nie nasza). Jaki jest cel takiej wiary? Jeszcze nie teologicznie pojmowane zbawienie. Mówiącej tutaj personie wystarcza, że z wiary pochodzi nadzieja na przywrócenie człowieka samemu sobie, a świata – człowiekowi. Nawet wtedy, gdy ten ostatni, reprezentuje przekonania dość eklektyczne, deklarując: może to niemodne: wierzę w socjalizm// i matkę Boską amen (Wyprane pokolenie). Bez wątpienia daje się tutaj zauważyć pewna wrażliwość społeczna (Inni) i coś, co należałoby nazwać wyobraźnią historyczną (lepszym jej  świadectwem pozostają pewnie opublikowane jednocześnie z omawianym debiutem tom Elegie gdańskie). Bohater wierszy Mestwina przyjmuje niekiedy postawę outsidera. W jego przypadku nie jest ona bynajmniej artystowską pozą, chimerą ekscentryka; odbija się w niej rozpoznanie własnej kondycji, gotowość podjęcia trudów grząskiego położenia, ale wraz z nimi również przyjęcia  pociech miłości i przeżycia chwil pogodzenia z samym sobą (To drzewo we mnie).   Wyrównana stylistycznie,  przyjazna w odbiorze, poezja Andrzeja Mestwina ma już swój charakter (tudzież charakterek). Powinna teraz robić wszystko, aby powalczyć o uwagę czytelników.                                                                         

Fragment większej całości przeznaczonej do publikacji na łamach Dwumiesięcznika Literackiego "Topos".