Literatura, sztuka, recenzje, refleksje, spostrzeżenia. Redaguje PiotrWiktor przy pomocy Madeleine i Infanta.
Gazetaliteracka.pl
wtorek, 22 lutego 2011
Mówi, co chce powiedzieć. Ludwik Filip Czech w "Młodym Byronie" (19.02.2011.)

Ludwika Filipa Czecha, autora "Czytadełek" dobrze znają chyba wszyscy, trójmiejscy przynajmniej, literacko-kuturalni facebookowicze. Coś z czytadełkowej atmosfery wisiało w powietrzu owego wieczora,  gdy poeta, jak zawsze bezpretensjonalny, wykonywał wiersze z tomiku "Tabu", kiedyś tutaj odnotowanego. Rzadko zdarza się poeta, który zdobyłby się na czytanie tak nonszalanckie, luzackie, zwyczajne. I może dlatego głos Czecha mówił dokładnie to, co chciał powiedzieć, niekiedy w kontrze do samego siebie, a częściej jeszcze - do głosów Borosa & Dąbrowskiego wygłaszających komentarze z przeciwległej strony baru.

wtorek, 16 marca 2010
Mariusz Sieniewicz w "Spółdzielni Literackiej" (12.03.2010).



Mariusz Sieniewicz przyjechał do Sopotu. Nie sam przyjechał, a ze swą najnowszą powieścią - "Miastem Szklanych Słoni". Jej zdania, jej obrazy natychmiast ożywiły  wilgotny wieczór, gdy  marzec przekonująco udawał listopad. Spotkanie toczyło się barwnie. Zadbał o to Piotr Czerski oraz zespół jazzowy.  Jak dobrze pomyśleć, że zdarzają się jeszcze  godziny, adresy,  imprezy, gdzie wszystko jest na swoim miejscu! Myśląc ciepło o Bohaterze i Moderatorze wieczoru autorskiego, zapraszam PT Czytelników, by   posłuchali fragmentu ich rozmowy.
 

wtorek, 02 lutego 2010
Audiokultura 02022010. Przegląd prasy literackiej: "Gazeta Kulturalna" 01/2010
  • Głosy publicystów, artykuły badaczy na łamach "Gazety".
  • Strona redakcyjna, zawartość numeru do pobrania: link

wtorek, 22 grudnia 2009
Audiokultura 22122009. Przegląd prasy literackiej: "Topos" 4/2009.
  • Przegląd numeru, który dobrą eseistyką stoi.
  • Przeprosiny za słabszą jakość nagrania (zima zaskoczyła akustyka).
  • Mimo wszystko - przyjemnego słuchania!
sobota, 05 grudnia 2009
Festiwal Poezji Sopot 2009: Wacław Oszajca w Teatrze Atelier


Imprezy składające się na tegoroczny festiwal poezji wypełniają dość szczelnie program czterech popołudni, wieczorów, powoli wchodząc w godziny nocne. Dlatego o dopiero po-północnej porze mogłem odnotować spotkanie z wierszami Wacława Oszajcy, poety i  jezuity. Kapłana jak na polskie warunki o raczej niestandardowych poglądach. Autora w swojej poezji ogromnie rzeczowego, który dyskutując z publicznością, ponad efektowne riposty, przedkłada jasność i bezpośrednie dzielenie się osobistą refleksją. Posłuchajcie żywego fragmentu rozmowy.
   
piątek, 25 września 2009
Maciej Kotłowski w "Bohema Jazz Club" . Gdynia, 23.09.2009.


Wszystko, co dotąd wiemy o wierszach Macieja Kotłowskiego, sugeruje, że wyobraźnia ich autora porzuca rozległe aglomeracje. Ucieka do małych miasteczek, nasyca się ich klimatem. Potrafi zaciekawiona wejść w to, co postronni nazywają pustką, marazmem lub zawieszeniem, a w czym poeta widzi metafizyczny potencjał, przestrzeń do zagospodarowania wrażliwym słowem. Nie ma zresztą zamiaru tej przestrzeni estetyzować. Wystarczy, że odda wiernie jej chropawą fakturę, że dotknie kory, skóry, tamtejszej rzeczywistości, która pod jego dotknięciem staje się żywą, wielokształtną istotą.
Estrada gdyńskiego jazzklubu narzuca całkowicie  inną konwencję czytania tekstów niźli kameralna Café „Strych”. Wyraziste tło muzyczne przechodzące  w fantazyjny  akompaniament zapewnił wierszom Kotłowskiego gitarzysta Jakub Noga, nadzwyczaj swobodnie zestawiający gęstość, masywność akordów z lekką, powtarzalną, nieomal transową, melodyką.  Sprawdźcie, proszę, co ze owego wspólnego opowiadania poezji wynikło
.




wtorek, 08 września 2009
Silni, zwarci, wrażliwi. O wojnie na trzy głosy. Gdynia/Gdańsk 03-04.09.2009.

Trzeba siły wyrazu, wewnętrznej zwartości i wrażliwej wyobraźni, aby będąc poetą z pokolenia zdecydowanie cywilnego, sięgać po materię historyczno-wojenną i wysnuć z niej teksty równie celne jak te, które wyszły spod pióra Wojciecha Borosa, Jarosława Jakubowskiego i Radosława Wiśniewskiego, czytane przez autorów w ostatni czwartek (ORP "Błyskawica") oraz piątek (Biblioteka Gdańska, ul. Mariacka).
Wiersze całej trójki stanowią zaprzeczenie modnego na początku lat dziewięćdziesiątych poglądu, jakoby myślenie kategoriami historycznymi, poszukiwanie w dziejach inspiracji dla opisu społecznej teraźniejszości i jednostkowej egzystencji, nie przystawało do rzeczywistości kreowanej przez posthistoryczną liberalną demokrację. Nic bardziej mylnego! Tak prezentacja, jak dyskusja, niezależnie zresztą od wieku dyskutantów, pokazała elementarną potrzebę dziejowości, nie tylko zresztą na poziomie emocjonalnym czy moralnym ale i intelektualnym - jako niezbędny składnik refleksji humanistycznej.  Obrońcy wrześniowych posterunków, załogi zatopionych okrętów, zamordowani w Palmirach, ofiary eutanazji z Hartheim, tybetańscy uciekinierzy, mają nam dużo do powiedzenia nie tylko wtedy, gdy pragną sprawiedliwości. Ich cierpienie, sytuacje graniczne, w których się znaleźli, wiele mówią o człowieczej kondycji w każdej epoce.
Nowa poezja, jak się okazuje, potrafi udzielić im głosu, trzymając na dystans patos i ironię. Chociaż wyraziste obrazowanie, dynamika metafory oraz inne zagadnienia formalne tym razem słabiej angażowały słuchaczy. Górowały nad nimi niesione przez nią dojmujące treści odporne na ideologiczne zaklęcia nakazujące wybierać wyłącznie przyszłość.  
Posłuchajmy trzech wybranych wierszy w autorskim wykonaniu. Czytają je kolejno: Jarosław Jakubowski, Radosław Wiśniewski, Wojciech Boros.

poniedziałek, 24 sierpnia 2009
Anna Wieser w "Spółdzielni Literackiej" (07.08.2009).

Sopocki lokal "Spółdzielnia Literacka" ma ambicję wyrastania na liczący się ośrodek życia artystyczno-intelektualnego. Ambicję nie pozbawioną pewnych podstaw, zwłaszcza jeśli na budowanie swej marki dobrze wykorzysta czas nieobecności na trójmiejskiej kulturalniej scenie Dworku Sierakowskich, pozostającego teraz w dobrze zasłużonym remoncie. Zgodzicie się jednak pewnie z moim poglądem, że siłą atrakcyjną każdego spotkania jest w pierwszym rzędzie osobowość gościa, a zaraz po niej - starannie zrealizowany  lub zręcznie zaimprowizowany scenariusz. O ile to pierwsze w przypadku wieczoru poetyckiego  Anny Wieser nie budziło najmniejszych wąpliwości, o tyle drugi element wskazuje na to, że prowadzący imprezę wciąż jeszcze uczy się  kierowania rozmowy na właściwe tory i zadawania trafnych, angażujących publiczność pytań. Z własnych potknięć wiem, jak trudna to sztuka, więc pretensji do niego mieć nie myślę. Uratowanie spotkania autorskiego wymaga przecież takiej samej finezji, jak uratowanie randki, gdy na horyzoncie pojawia się groźba towarzyskiej, albo i uczuciowej, porażki.  
Poetka, czytając wiersze, zapowiadała swój debiutancki tom zatytułowany "Delta", który ma się ukazać najbliższej jesieni. Każdego z jej tekstów słuchałem jak obietnicy książki świeżej wyobraźniowo, inteligentnej emocjonalnie, językowo błyskotliwej. Wysokie stawiam jej wymagania. Wierzę jednak, że im podoła.
Z
resztą sprawdźcie sami.

wtorek, 23 czerwca 2009
Mamy "Zapiękną"!

W zeszłym tygodniu ukazała się "Zapiękna"  - zbiór dawniejszych i nowych krótkich próz Andrzeja Grzyba (na fotografii). Jako redaktor i autor wyboru pracowałem nad nim od zeszłego lata; podczas wszystkich innych pór roku podarował mi wiele pogodnie skupionych godzin.  
O czym to prozy?  O przeżywaniu pomorsko-kociewskiej osiadłości, o związkach z przestrzenią, która dla  narratora i bohaterów jest prawdziwą ojczyzną.  A to znaczy: miejscem domowym, gdzie mieszka ich przeszłość, gdzie toczy się teraźniejszość, często bardzo głęboko naznaczona historią. Historią ich osobistych doświadczeń i dziejów opowiadanych przez poprzedników w sposób indywidualny, zawsze konkretny. Bo myślenie Pomorzan o świecie od konkretu się zaczyna, od zmysłowych wrażeń. Zmysłowości, naoczności,  lubi się trzymać. Na nich buduje swoją opowieść. Wytycza ścieżkę, która czasem poprowadzi do domu sąsiada, innym razem nad jeziorko z zimorodkami, ale sięgnąć może nieba lub nawet zaświatów.
Cieszyliśmy się "Zapiękną" ostatniej soboty, w Starogardzie Gdańskim, na spotkaniu się z licznym gronem czytelników życiem dojrzałych, zasłuchanych, gotowych poważnie rozmawiać o świecie, który się w tych prozach zawiera. Poniżej zamieszczam jedną z najciekawszych "do-opowieści"  pisarza, zapytanego o częsty u niego topos borowych rzek: Brdy i Wdy.

piątek, 12 czerwca 2009
Tadeusz Dąbrowski "Czarny kwadrat". Smutek w Ratuszu Staromiejskim (Gdańsk, 08.06.2009).
Wydanie nowego zbioru wierszy Tadeusza Dąbrowskiego świętowaliśmy w gronie mało licznym. Bynajmniej nie ze względu na artystyczny poziom książki dorównującej zbiorowi poprzedniemu ("Te Deum", 2005), choć w innym,  bardziej ciemnym spoglądającej kierunku. Tego wieczora pogoda  wyjątkowo nas nie lubiła. Minorowa aura za ratuszowymi oknami dosyć mocno udzieliła się uczestnikom spotkania oraz prowadzącemu (Antoni Pawlak) i samej publiczności. Rozmowy obu poetów słuchała z uwagą, ale  okazała się nadzwyczaj powściągliwa w interakcjach. Tudzież odporna nawet na wcale dowcipną próbę stworzenia ad hoc rankingu najsmutniejszych poetów Trójmiasta.
Co więc warto było zachować w pamięci? Muzykę na fortepian: Chopina, Schumanna, Mozarta w wykonaniu Joanny Chęćki-Gotkowicz. I raz jeszcze wiersze. Pospieszyły nam na ratunek całą swoją  prawdą. 


 
1 , 2