Literatura, sztuka, recenzje, refleksje, spostrzeżenia. Redaguje PiotrWiktor przy pomocy Madeleine i Infanta.
Gazetaliteracka.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Ewa Poniznik: Czas teraźniejszy niesumienny, Grupa Plus, Pruszcz Gdański 2011.

Kto, pytam, kto pozwolił debiutantce na redagowanie jej zbiorku? Ktokolwiek to był,  źle uczynił. Edytorska beztroska ujęła tomikowi-arkusikowi Ewy Poniznik sporo wdzięku. Ujęła nawet zwykłej czytelności (przykład: teraźniejszość jest/ oszustwem/ sztucznie krygującym/nasze dłonie). Ochłonąwszy z pierwszej zgrozy, zauważyłem, że główna linia napięć przebiega tu pomiędzy moralnymi zasadami wpojonymi w dzieciństwie, a dorosłym doświadczeniem zła ((nie-)czystość). Wynika ono głównie z przekraczania  norm, łamania konwenansów, naruszania tabu. Wszelakiego rodzaju ekscesy, choć  spojrzawszy obiektywnie trudno byłoby je nazwać szczęśliwymi winami, mają dla lirycznej bohaterki znaczenie inicjacyjne. Pomagają jej poznać jeśli nie świat, to przynajmniej siebie. Nowoczesna pensjonarka i chciałaby,  i się nie boi. Zuchwała jest. Śmiała. Zdecydowana na przygodę. Budzi odruchową sympatię, gdy umie się cieszyć spełnionym kochaniem (nie-codzienność) i szczery żal, kiedy ulega rozpadowi związek ciał nie całkiem obcych. Coraz lepiej rozpoznaje swoją kobiecość. Czerpie z niej siłę do rozważania kwestii naprawdę ryzykownych, takich jak choćby wzajemna relacja erosa i sacrum. Odnoszę jednak wrażenie, że przynajmniej ten ostatni problem chwilowo ją przerasta. Do takiego wniosku prowadzi mnie sposób wysłowienia erotyczno-metafizycznych rozstrzygnięć, pozostający daleko w tyle za zbuntowaną nie na żarty wyobraźnią (por. Maria Magdalena pisze list do domu). Lecz kiedy poetka opiera się pokusie epatowania, wówczas jej mowa uczuć trafia we właściwy ton. Właśnie, wtedy, o dziwo,  dyskurs wiersza nabiera powabnych rumieńców i robi się sexy (por. rzeczy ostateczne). Gry z frazeologią oraz starannie rozwijany koncept (zob. skrawki), bardziej ożywiają opowiedziane tu historie niźli obrazoburcze wyznania. Dalsze losy twórczości Ewy Poniznik zależą także również od tego, czy zechce wzbogacić i odświeżyć zasób słownictwa.                                                                                                                                                       Jej wiersze  tak bardzo chcą być poezją! Często są. Po debiucie powinny być nią znacznie częściej.

piątek, 10 lutego 2012, peter1968