Literatura, sztuka, recenzje, refleksje, spostrzeżenia. Redaguje PiotrWiktor przy pomocy Madeleine i Infanta.
Gazetaliteracka.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Izabela Kawczyńska: Galeria Literacka przy MBWA/Biblioteka "Frazy", Olkusz 2009.

Aby te wiersze czytać, trzeba się w nie w-kołysać, śnić jeden z nimi sen.  Jak to ze snami bywa – wszystko jest tutaj płynne,  wszystko okazuje się instynktowną kreacją. Znać po niej kalejdoskopową logikę przypadku zyskującą rangę arbitralnego zrządzenia. Płynność cechuje tutaj przede wszystko konstrukcję podmiotu. Ten,  choć na ogół używa żeńskiej końcówki czasownika, w kilku szczególnych momentach, wypowie się z męskiej perspektywy języka („Sfery intymne”, „LA”). Mam wrażenie, że anima, dla zrównoważenia archetypów musi niekiedy oddać głos animusowi. Korci, aby od razu otworzyć „Largo” Kawczyńskiej kluczem jungowskim, użyć instrumentarium, jakie daje do ręki psychologia analityczna. Co więcej – erudycyjne instrumentarium zapewne trafnie a bez  trudu objaśni sens, znaczenie nawracających motywów (jeszcze poświęcimy im trochę uwagi), gramatykę afektów, składnię przepływających obrazów. Racjonalnie, psychologicznie, opisze wszystko - oprócz samej poezji, nierozkładalnej na czynniki pierwsze. A to właśnie jej mocy poetka ufa, powierza jej zadanie scalenia wewnętrznego świata, poskromienia pozostałości ewolucyjnego rozwoju,  przekroczenia przyrodzonych sprzeczności.
  Poezja Kawczyńskiej daje czytelnikom odczuć całą ambiwalencję natury, jej siłę pulsującą w ciszy, w martwej kości, w zwierzęcych futrach, w brzęku owadów. Drugą siłą przyrody, powszechną jak grawitacja, pozostaje tutaj choroba, umieranie, rozkład zwiastowany brudem (por. „Kolej transsyberyjska”),  raną,   upustem krwi.  Organiczność poezjowania Kawczyńskiej stanowi nie lada wyzwanie dla czytelnika przywykłego do ogładzonych, spokojnych estetyk. Wstrząsa, elektryzuje, porusza wyobraźnią. Nie zna nudy, żaden obraz nie zdąży się opatrzyć. W chwili, gdy go rozpoznajemy, gdy liryczny monolog przyda mu kilku nowych szczegółów, natychmiast dojrzewa i wygasa („Żniwa”).  Nasycić się nim – niepodobna. Wszystko wskazywałoby na to, że ową znikliwość  powinniśmy uważać za element starannie dobranej strategii, a może nawet – artystycznego światopoglądu poetki przedkładającej dynamikę ponad trwanie.

Fragment recenzji przygotowywanej dla Dwumiesięcznika Literackiego „Pogranicza”

 

piątek, 12 listopada 2010, peter1968

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Robert Rutkowski, 194.42.116.*
2010/11/16 08:44:17
Largo to fascynująca książka, jedna z kilku, do których wracam bardzo często. Wiersz Drzewo jest dla mnie małym arcydziełem, czysta doskonałość. Swego czasu udało mi się porozmawiać krótko na jego temat z Autorką. Ciekawych rozmowy zapraszam do siebie na blog.