Literatura, sztuka, recenzje, refleksje, spostrzeżenia. Redaguje PiotrWiktor przy pomocy Madeleine i Infanta.
Gazetaliteracka.pl
Blog > Komentarze do wpisu
rafał mieczysłavsky: rzucone na światło, Wydawnictwo Forma, Stowarzyszenie Literackie Forma, Szczecin, Bezrzecze 2009.

Trzeba było paru miesięcy, bym się przekonał do wierszy mieczysłavsky’ego. Mam jednak poczucie, że cierpliwość, zakazująca wygłaszania pochopnych o nich sądów,  została wynagrodzona. Przede wszystkim ujęły mnie te teksty momentami czułości, delikatności. Darujmy mu, że trochę stachurowatej. Lecz nigdy przesadzonej, zawsze w całkiem przyzwoitym gatunku (por. „Otworzyłem drzwi”, „***, dotykamy się po brzegach światła...”).  Dopiero potem zauważyłem ich „ja”. Otwarte  na całą przygodność istnienia, pogodzone z rozmaitymi odmianami chaosu, powie ono o sobie: Byłem turystą/ Ukryte było moim pierwszym pokarmem. Podoba mi się jego wyczulenie na wibracje przestrzeni, na dyskretne oznaki jej osobnego życia. Najłatwiej uchwycić je w miejscach, gdzie nieśmiertelne palce dotykają tętnicy murów// czując puls, wyciągają go powoli/na światło dzienne („Mój Lublin”) lub tam, gdzie wrażenia wzmacnia jeszcze lokalna – w tym przypadku amerykańska – egzotyka („Kochankowie Metzli”, „Korzenie”). Ale generalnie przejawia się wszędzie, gdziekolwiek poezja mieczysłavsky’ego zechce zwrócić  spojrzenie. Niekiedy, by je wysłowić,  musi nagiąć język do formuł zagadkowo-magicznych („Huntington”) lub posłużyć się paradoksem (są takie mosty, po których/ już bliżej się nie da// odejść – z wiersza „Mosty”).
Pasjom eksploracyjnym dorównuje tu duch artystowski. mieczysłavsky’emu po prostu dobrze i miło w roli poety podróżującego, przechadzającego się ulicami stołecznej metropolii („Katharsis w mieście W.”), rozprawiającego się z chaosem sprzecznych  idei („Reinkarnacja”),  filozofującego mimochodem („Dzieci Heraklita”). Zawsze upojonego własną niewyrzucalnością z nastrojów związków kontaktów. Do twarzy mu w tym, jak mało komu. Natomiast pokoleniowa melancholia przedwczesnego odchodzenia („Delegacja”) nie wydaje się jego naturalnym nastrojem. Ponad wszystko jednak cenię zwięzłość przesłania, jakie z ukrytych przestrzeni odebrał i zwerbalizował. Brzmi ono: uważaj na siebie. Od razu słychać, że wie,  o co w poezji chodzi.

wtorek, 24 listopada 2009, peter1968