|
Blog > Komentarze do wpisu
Marciusz Moroń: pali zalewa burzy, Poleski Ośrodek Sztuki/SPP OŁ, Łódź 2009. (Biblioteka ARTERII, tom 3.)
W wierszach i lirycznych notatkach Marciusza Moronia dominuje element improwizacyjny. Przenika je duch przygody ze słowem, obrazowania eksperymentalnego. Różnorodność obrazów bywa tutaj to filmowo dynamiczna („Cykliniarnia”), to intryguje zagadkowością („Gejzery”), to uwodzi niespodziankami wizualnych akordów („Melodia incompleta”). Wszakże czuję, że te wiersze powstawały w obliczu ogromnej trwogi zawisającej nad liryczną personą, która pali ją, zalewa, burzy pokój tak dalece, że trzeba uciec w głąb czasu przed-słownego, przed-pojęciowego („Historia”), lęk zakląć humorem (gdy skończył się szabat/ pakujemy nos w niezłą kabałę – z wiersza „Księga odblasków”) albo znieczulić ironią („Dmie”). Wypada jednak przestrzec, każdego, kto pozwoli się wciągnąć w Moroniowe gry, że w naturze tej poezji leży skłonność do zwodzenia i wpuszczania czytelnika w wyjątkowo bujne maliny („Pierwsza świątynia”); w gęstwę fenomenów, które rwą się do znaczenia, nie chcąc być prostymi liczmanami, fragmentami chaosu (por. wiersz „Fundamenty”). piątek, 13 listopada 2009, peter1968
Komentarze
radek-kirschbaum
2009/11/17 11:38:56
Marciusz uczył nas w Krakowie na UJ rzeczy związanych z psychologią twórczości. Miał zespół metalowy z którym czasem występował w okolicy. Niezwykły człowiek. Szkoda, że nic nie napisze, niczego nie nauczy, niczego nie zaśpiewa
|