|
Blog > Komentarze do wpisu
Grog kuchmistrza Rottenhöfera
Jedna z moich ulubionych książek kucharskich: "Nowy instruktaż sztuki gotowania ze szczególnym uwzględnieniem kuchni pańskiej i mieszczańskiej" (1858). Jej autor, Julius Rottenhöfer, osobisty kuchmistrz, marszałek dworu jego królewskiej mości Maksymiliana II władcy Bawarii, mógłby iść śmiało w zawody z Wojskim i jego biesiadnymi pomysłami. Panamarszałkowe propozycje podania na przykład płaszczki w marynacie (sic!), lub pieczonego ortolana, na poły zaostrzają apetyt, na poły budzą zgrozę pomieszaną z podziwem, co chwila przecząc obiegowemu poglądowi o germańskim braku fantazji. Spokojniej się robi, gdy czytelnik dociera do rodziałów o ponczach i napojach gorących. Tam też znajduję badzo prostą recepturę grogu przyrządzanego nie marynarskim, ale dworsko-bawarskim sposobem. Bierzemy zatem szklankę wrzącej wody, rozpuszczamy w niej kostkę cukru, po czym dolewamy 50 ml araku. Jeśli trunek okaże się za mocny, można go nieco utemperować, dolewając wrzątku. Nie powinien jednak tracić słodyczy i charakterystycznego arakowego smaku. Jak każdy grog spożywany na lądzie należy go zaliczyć do napojów późnopopołudniowych oraz wieczornych. Doradzalbym jego spożywanie w warunkach raczej kameralnych. piątek, 27 listopada 2009, peter1968
|